Strażnicy Wiary Przyrody Dodano: 2011-10-20 16:59 Zmieniono: 2011-10-20 17:03
artykuł Marty Czasnojc
Taniec Słońca Lakotow - taniec ku czci Słońca , jest modlitwą w danej intencji każdego uczestnika tańca i poświęceniem własnego ciała, ofiarą z siebie samego. Taniec jest również symbolem odradzającego się życia. To także czas gromadzenia się klanów i spędzania czasu razem. To jedna z najstarszych ceremonii.
W poszukiwaniu siebie, czasami należy przebyć długą drogę , by docenić to kim jesteśmy i jak ważna jest nasza tożsamość, a także jak istotne są nasze korzenie. Moje wieloletnie zainteresowania kulturą i filozofią życia Indian Ameryki Północnej (a także mój 10-letni pobyt w Stanach Zjednoczonych, ziemi Indian bezprawnie im zabranej) wywarły wielki wpływ na mój powrot do korzeni, pozwoliły mi odkryć siebie na nowo i zrozumieć istotę bycia Słowianką, Bałtosłowianką. Również mój długoletni pobyt poza krajem, w Stanach właśnie, ukształtował moją świadomość – w jakiej rzeczywistości żyjemy i czym jest perfekcyjnie opracowana machina SYSTEMU (tak perfekcyjnie, że wielu ulega złudzeniu, iluzji wolności).
Przed dotarciem (NIE ODKRYCIEM!) Kolumba do Ameryki, kontynent ten zamieszkiwały bardzo różne plemiona. I tak np. na obszarze dzisiejszych Stanow Zjednoczonych żyło około 500 odrębnych kulturowo i językowo narodów. Tubylczy mieszkańcy stanowili oczywiście 100% ludności obszaru dzisiejszych Stanów, dla porównaniu – dziś stanowią zaledwie 1%. Do pierwszych narzędzi służących wywłaszczeniu Indian należała Biblia, kule i alkohol. Holocaust indiański trwał przez długi okres, a czystka etniczna jakiej dokonano na wielu plemionach, jest dzisiaj niewygodnym tematem w Ameryce, tzw. “inconvenient truth” – niewygodna prawda, i polityczna poprawność nakazuje unikanie tego tematu. Dramat Tubylców amerykańskich trwa, polityka rządu nadal jest tak prowadzona, by doprowadzić do powolnego zniszczenia resztek wspaniałej kultury Indian.
Podobieństw pomiędzy światem Indian i światem Słowian jest wiele, tak wiele, że nie dziwią słowa kończące modlitwę Lakotów “Mitakuye Oyasin” – We are all related, wszyscy jesteśmy ze sobą spokrewnieni.
Święte symbole Indian Navajo
Indianie są wyznawcami Wiary Przyrody, Jej Strażnikami i Obrońcami. Wyznają zasadę “CZŁOWIEK NALEŻY DO ZIEMI A NIE ZIEMIA DO CZŁOWIEKA”(zasadnicza różnica, choćby w religii chrześcijańskiej wielką rolę odgrywa zasada odwrotna – człowiek władca ziemi ma ją sobie podporządkować) . Indianie zawsze byli Wojownikami walczącymi o prawa Ziemi, o wolność i o życie w szacunku do wszystkiego co nas otacza. Ich pogańska mentalność nie została nigdy przerwana mimo usilnych starań nowoprzybyłych osadników i Kościoła. Świadczy o tym choćby fakt, że nie poddali się oni asymilacji i nie przyjęli tego modelu życia jaki reprezentowali sobą biali osadnicy, a dziś zachodnia cywilizacja. Pozostali wierni swojemu systemowi wartości, za co zapłacili najwyższą cenę.
Ludobójstwo jakiego dokonano na Tubylczych Ludach Ameryki, w imię oczyszczania Ziemi z bezbożnych, dzikich pogan, a w rzeczywistości w imię bogacenia się i chęci przejęcia ich ziemi wraz z jej bogactwami naturalnymi, analogicznie przypomina wydarzenia w historii Europy i pogańskich plemion europejskich, których jesteśmy potomkami. W imię nowego Boga, a tak naprawdę chęci zysku i władzy, podbito i zniszczono wspólnoty plemienne, okradziono z ziemi jednocześnie zrywając ich więź z Matką Ziemią. I tak wraz z ziemią stali się oni własnością systemu i Kościoła. Bardziej “opornych” spalono na stosach , a tym którzy mimo wszystko pozostali wierni swoim wierzeniom, zabroniono modlić się do ich Bogów czy Duchów, objawiając, że to Kościół jest pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Bogiem.( I tak Kosciół stał się “posiadaczem” dusz i manipulatorem mas).
To co tak bardzo stało się mi bliskie w indiańskiej kulturze i mentalności, a czego wówczas nie potrafiłam odnaleźć w rodzimym środowisku – polskim społeczeństwie , to była wrażliwość Indian na wszelkie formy życia i ich stosunek do Przyrody, poszanowanie każdego istnienia, widzenia rzeczy, których Biali Ludzie nie umieli dostrzec. Dziś wiem, że my Biali, też umiemy tak patrzeć i postrzegać świat. Jeśli tylko wrócimy do swoich korzeni i otworzymy się na wiedzę i wiarę naszych Praprzodków – dostrzeżemy wówczas magię świata, usłyszymy szept Duchów Zwierząt, Drzew, Rzek czy Kamieni. Energia Ziemi i Kosmosu objawia się w Przyrodzie i wpływa na nas, musimy to widzieć i odczuwać, by prawidłowo funkcjonować i aby istnieć zgodnie z rytmem Świata, Wszechświata. Już dawno zostaliśmy oderwani od Prawdy, postawieni we wrogiej pozycji do samych siebie, do Matki Ziemi i własnej natury. Zjadamy swój ogon i doprowadzamy do samozniszczenia. Musimy się z tego wyzwolić, zarówno mentalnie, w przeciwdziałaniu temu procesowi zagłady, musimy sobie przypomnieć co znaczy być Człowiekiem, wrócić do Źródła. Musimy zrzucić kajdany niewolnictwa i przestać być narzędziem w rękach systemu.
Podobieństwa pomiędzy tym w co wierzą Indianie i to na czym opiera się nasza rodzima wiara, są bardzo duże. Obie te wiary właściwie opierają się na tych samych kultach i wartościach: – Stwórca Wszechrzeczy ,- Matka Ziemia, – Wszechmocne Słońce, – Księżyc, – Piorun, – Ogień, – Moc Drzew, – Moc Ziół i Roślin, – miejsca mocy , – kult przodków, – rola i pozycja kobiet , – wspólnota , i oczywiście Zwierzęta, które jak wszystko inne posiadają ducha (przypomnę, że w chrześcijaństwie zwierzęta nie posiadają duszy, są więc tak samo jak inne rzeczy podległe człowiekowi – nie dziwi więc fakt jak traktowane są zwierzęta w Polsce, ani że Kościół Katolicki nigdy nie staje w ich obronie). Dla Indian Zwierzęta są braćmi, stanowią odrębne “narody”, takie jak np Buffalo Nation, Wolf Nation itd…Większość plemion Ameryki Północnej była myśliwymi, nieliczne zajmowały się uprawą ziemi, stąd miłość i głęboki szacunek do Matki Ziemi objawiał się miedzy innymi tym, że nie wyobrażali sobie oni kopania w ziemi, przy użyciu motyk lub innych ostrych narzędzi rolniczych. Uważali to za ranienie Matki, stąd tak ciężko było im przestawić się na system rolniczy do jakiego zmuszeni zostali w rezerwatach. Z tego powodu otrzymali niesłuszny przydomek leniwych dzikusów.
Analogicznie podobnej ocenie zostali poddani europejscy Prusowie. Kronikarze Zakonu Krzyżackiego podkreślają niechęć Prusów do karczowania lasu. Jeśli musieli już to zrobić by powiększyć pole uprawne, pozostawiali oni pnie i korzenie drzew w ziemi, mimo, że mocno przeszkadzały w orce. Takie praktyki dziwiły Krzyżaków, przypisywano je wrodzonemu lenistwu podbitego ludu, który to zgodnie z ówczesną propagandą , wolał żyć z łupiestwa i grabieży niż z pracy, a do tego lubował się w przelewaniu niewinnej krwi chrześcijan.
Przypomnę, że kraj Prusów porastała gęsta puszcza poprzecinana licznymi rzekami, pełna jezior i moczarów. Zaledwie 5-7% powierzchni było wolne od lasu.
Dusburg kronikarz pisał: “Prusowie zamiast Boga czcili wszelkie stworzenia, czcili Słońce, Księżyc, Gwiazdy, Grzmoty Pierzaste, a także czworonożne istoty.. Mieli święte lasy, pola i wody, także w nich nie ośmielali się drzew rąbać ani uprawiać pola, ani ryb łowić…”
http://bialczynski.files.wordpress.com/2011/03/mc-navajo-women-and-whirling-logs-symbol-1.jpg
Kobiety Navajo i święte symbole ich wiary zwany „whirling logs” u Indian Navajo był używany często w ceremonii „malowania na piasku” podczas uzdrawiania. Symbol ten przynosi szczęście. Już nie jest stosowany powszechnie przez Navahów .
Wracając do ludów Ameryki Północnej i ich mentalności, należy mieć świadomość tego, że będąc myśliwymi uważali oni zabijanie za ostateczność i tylko po to by przetrwać, wziąć tyle ile potrzeba, nigdy więcej. Po zabiciu zwierzęcia myśliwy odprawiał modlitwę, w której przepraszał ducha zwierzęcia i dziękował mu za ofiarę jaką złożył człowiekowi, by ten mógł żyć.
Również wykonywanie różnych zajęć miało charakter sakralny. Tak było również u Słowian, Prusów czy Litwinów, gdzie każdą pracę poprzedzało skupienie I prośba o powodzenie, a każdy “zawód” (kowal, bartnik, rybak, myśliwy, a także zajęcia kobiece takie jak np. tkactwo) miał swojego ducha opiekuńczego.
To co również łączy nasze plemiona europejskie z indiańskimi to POTRZEBA TWORZENIA. W każdym z nas tkwi większa lub mniejsza zdolność do tworzenia, może objawiać się w różnych formach. Tę zdolność powinniśmy pielęgnować i rozwijać. Jednoczy ona nas z Tworczą Siłą, którą cały Świat jest przepełniony i napędzany. BĄDŹMY WIĘC SPOŁECZEŃSTWEM TWÓRCÓW, A NIE SPOŻYWCÓW!!!
W czasach przedchrześcijańskich zarówno w tradycji Indian, jak i w tradycjach naszych europejskich plemion, ROLA I POZYCJA KOBIETY była bardzo silna i znacząca. Oczywiste są takie fakty jak matriarchat, istnienie kobiet kapłanek, wojowniczek, szamanek, a w wierzeniach istniały kobiety-Boginie. Kobietę wiązano symbolicznie z Matką Ziemią, jako tę która daje życie. Traktowano kobiety z największym szacunkiem, oddawano cześć ich mądrości i sile. W czasach, kiedy Kościół stworzył inkwizycję, głównym celem zniszczenia były właśnie kobiety. Atakowano je po to żeby odebrać im pozycję i zlikwidować funkcję jaką pełniły w społecznościach – przekazicielek wiedzy, obrzędów i zwyczajów. Chodziło o to żeby całkowicie zerwać więzi z życiem ciagle jeszcze opartym na pogańskim systemie wartości.
Zabijając kobiety i ogłaszając je wysłanniczkami szatana, odebrano staremu, naturalnemu modelowi życia siłę jaką stanowiły kobiety, odebrano wiedzę o dawnym sposobie życia (obrzędach, podaniach, wierzeniach, ziołach, świętych miejscach, powinnościach wobec naturalnych bóstw przyrody). Zniszczono tym samym fundament systemu wartości nawiązujący do starych czasów. Chrześcijaństwo postawiło kobietę w pozycji podrzędnej wobec mężczyzny, zakłóciło i zniszczyło równość pomiędzy obydwoma Mocami – Mocą Mężczyzny i Mocą Kobiety.
“W świecie istnieją i działają dwie zasadnicze moce – męska i żeńska. Z tego działu pochodzi wszystko inne. Kobieca moc daje życie i sprowadza je na ten świat. Męska moc chroni to życie. Bycie “wojownikiem” to dla mnie część odpowiedzialności mężczyzn na tym świecie. Szacunek do kobiet i nasz stosunek do mocy, którą one reprezentują, jest święty dla całego życia mężczyzn. Jeśli zadbamy o kobiety, cała reszta znajdzie się na swoim miejscu.”. – Dino Butler, współczesny indiański aktywista.
Model życia indiańskich plemion opierał sie na wspólnocie , wzajemnej opiece nad sobą, na kulcie przodków, szacunku do starszyzny, wychowywaniu dzieci bez przemocy (uważano je za święte istoty, w ich języku dzieci nazywa się “sacred beings”). Ważną rolę odgrywało między innymi wspólne przebywanie, gromadzenie się i gawędziarstwo. W czasie przedkolonialnym, nie istniała wśród Indian patologia, nie było niczego w rodzaju współczesnych wiezień, domów starców czy domów dziecka.
Uważam również, że istnienie wielożeństwa miało swój biologiczny i praktyczny sens, dziś to niewyobrażalne w szczególności dla kobiet, ale pamiętajmy, że wówczas ludzie mieli inną mentalność i to co dziś wydaje się “nienormalne” wtedy było jak najbardziej na miejscu.
[IMG]
http://bialczynski.files.wordpress.com/2011/03/mc-native_american_basketball_team-1.jpg[/IMG]
Narodowa drużyna koszykówki Indian Amerykańskich